co można wywiesc za granicę

brucek portal

FSO napisał:

co do tego spokoju nie jestem taki pewien. Niemcy pozostający po polskiej stronie musieli albo zgodzić się funkcjować w biednym przeciez kraju, często znienawidzonej Polsce, albo sprzedać zaklady lub wywieźć to co się dalo - hale maszyny dokumentację i zamontowac je w hali kilka kilometrów dalej i dalej dzialąć na rynku niemieckim.

Dokładnie tak to się odbyło, i to w spokoju, po obu stronach przyszłej granicy. Po kilku latach rozróby wszyscy chcieli spokoju. Przyszłej granicy, bo to się odbyło pod nadzorem sił międzynarodowych przed przejęciem terenów plebiscytowych przez Polskę i Niemcy. Kto chciał do Polski sprzedawał i się przenosił, kto do Niemiec to samo, oczywiście ceny przy takim hurcie nie były zachwycające, ale z drugiej strony wzajemny "barter" ludzki je podnosił lub utrzymywał na znośnym poziomie.

Poza tym pewne najważniejsze zaklady tak czy inaczej przejęlo państwo polskie, zwlaszcza kiedy wlaściciele nie mogli lub nie chcieli się podporządkować nowemu prawu - polskiemu, jakie obowiązywalo na tych terenach od '22

Wybacz, ale to działo się po 1937 r. gdy wygasła ochrona własności wynikająca z Konwencji Genewskiej. Natomiast wtedy niektórzy "wielcy" kapitaliści niemieccy sprzedali swe fabryki (w części) koncernom amerykańskim, wiedząc, że im Polska nie podskoczy.

Moim zdaniem wypracowane zyski w Polsce zawsze były wywożone za granicę. Obecnie znaczna ilość wielkich firm czy korporacji są firmami zagranicznymi, które działają na rynku polskim dla zysku. wypracowany zysk w Polsce jest wywożony za granicę i tam inwestowany. w dobie kryzysu staje się to bardziej widoczne. przecież na czele wielu firm prosperujących w Polsce stoi zagraniczny inwestor. Skoro w Polsce osiąga zysk to stara się go wywieść do swego kraju i tam zainwestować. bo możliwe że tam ma dogodniejsze warunki. Aby zwiększyć inwestowanie w Polsce państwo nasze musi podjąć działania, aby nasz kraj stał się bardziej korzystniejszy dla zagranicznego inwestora a co za tym idzie kapitału czyli inwestycji. Aby wziąść musimy najpierw stać się bardziej korzystniejszy od zagranicznych rynków. A czy to jest możliwe? Wymaga to wielu lat i wielu zmian.

a ja siedze w logistyce i martwie sie jak wywiezc towar za granice - przepisy celne, stres z porypanymi celnikami, fakturki, pertraktacje i te sprawy. Od czasu do czasu z[beeep]ka ze strony klienta, a potem moja z[beeep]ka w stosunku do tych "nizej" postawionych. Komp leci non-stop, tak ze Was w kazdej chwili obserwuje


A co mnie to obchodzi, że tak się spytam. To nie jest temat chce rzucić palenie pomocy, albo o szczędności. Postanowiłem kupić ruskie fajki i pytam się czy można je przewiezć za granice. A nie po ile tutki po ile gó****o. Pozatym napisalem wyzej ze w skladnie petów niechce się bawić to nie jeden z drugim pisze rzuc palenie bo sie oplaca a drugi ze zacznij skadac.. :o :mad2:

Pisałeś, że na ruskich oszczędzasz 20 zł, a to dla Ciebie jest dużo... Na moje oko to po prostu chcesz tam wywieźć fajki i sprzedać.

Przede wszystkim, to nie sądzę żeby go WYREJESTROWAŁ, bo żeby to zrobić, musiałby go albo zezłomować albo wywieźć za granicę. Co najwyżej mógł poinformować urząd o zbyciu pojazdu. Ty masz teraz trochę czasu (nie pamiętam dokładnie ile, ale wydaje mi się że 30 dni) na przerejestrowanie auta. Przez ten czas możesz jeździć ze starym dowodem i na starych tablicach.

Odcinek 160
Marina szantażem udaje się przekonać Ricarda, aby się poddał operacji oczu. Veronica jest niepocieszona. Wolałaby wywieźć go za granicę. Patty została porwana przez Julia i Celię. Bresanutti obiecał Federicowi, że osobiście poprowadzi poszukiwania. Sara przychodzi do rezydencji. Twierdzi, że wie, dokąd Julio i Celia zabrali Patty. Federico jedzie po Marinę. Oboje jadą do kryjówki porywaczy. Dom został już otoczony przez policję. Próbują uwolnić Patty. Ksiądz Tomas. Próbuje przekonać Julia i Celię, aby wypuścili Patricię.

Novva, owszem, czytałam "Polactwo", tak w 90% (mam w domu), "Michnikowszczyzny" niestety nie, więc nie moge się wypowiedzieć.

Uważam, że jest tam wiele bardzo trafnych spostrzeżeń, obnażających stereotypowy sposób myślenia Polaków i o Polakach (w tym także za granicą). Jest też znakomita analiza procesu rodzenia się polskiej demokracji oraz perturbacji i implikacji z tym związanych, zwłaszcza w sferze zachowań i myślenia społeczeństwa polskiego. Jest wreszcie odsłonięcie kulis sposobów działania środków masowego przekazu, a także tzw. politycznych elit i mechanizmów, które zrodziły taką a nie inną scenę polityczną, jaką mamy obecnie.

A co do ostrego języka i tzw. mieszania z błotem... jakoś jestem uodporniona na tego typu język i nie widzę nic złego nawet w bardzo dosadnym określeniu, przekleństwu itd., o ile czemuś ono służy, coś pokazuje. Uważam, że w tym przypadku dokładnie tak jest, pokazuje on miałkowość pewnego sposobu myślenia, pokazuje też prostactwo postępowania ludzi z tzw. wysokich sfer, którzy traktowali zwykly szary lud jak półgłówków, dajacych się wywieźć w pole prywmitywnymi chwytami.

A swoją drogą istnieje przecież wiele dzieł literatury polskiej, zaliczanych do klasyki, chociażby Witkacego, który w określeniach nie przebierał, a także wiele współczesnych pisarzy (chociażby Masłowska) posługujących się językiem dalekim od "kulturalnego". Słowa na gie i ka też tam się przewijają. Witkacy też najpierw był za taki język krytykowany, dopiero potem dostrzeżono istotne wartości jego utworów.

Wracając do tematu ciekawe zakątki świata:
http://picasaweb.google.p...LD-gNvp-qeM0QE#
Własnie wróciłam stamtąd i bardzo mi sie Lwów podobał. Naprawdę magiczne, fantastyczne i zaczarowane miasto. Kiedy po nim chodziłam, pomimo niewyspania i zmęczenia czułam, że ma duszę. W starych i nieodnowionych bardzo często murach mieszka żywa historia.
A cmentarz Łyczakowski, który jest ogromny i przepiękny, to żywa (paradoksalnie) i wspaniała nauczka. Wbrew nacjonalistycznym ciągotkom naszego przewodnika prawie wszyscy bardzo dobrze wiedzieliśmy, że lud prosty był ukraiński a tylko mozni tamtego świata i inteligencja byłi Polakami i Żydami. Więc co nam się zastanawiać czyja to ziemia. Kiedy wszyscy, którzy o nia tak strasznie walczyli i dopuszczali się masakrycznych okrucieństw położyli sie pod nią, są w tej chwili równi. Zrównała ich śmierć I tak teraz niedaleko Orląt leżą Banderowcy i masa różnego innego luda. Czy to wspólne bytowanie pod krzyżami na Łyczakowskim nie jest dosadną puentą?

Poza tym rzeczywiście odbieram Lwów i okolice miasta jako niezwykły, pełen ciepła i swoistej poetyki, świat. Aż wierzyć się nie chce w jego historię. Nic tylko chodzic i patrzeć (petki i flachy połowe tańsze niż u nas, tyle, że wywieśc nie można zbyt wiele co by pracy celnikom nie dostarczać)

Przypomniało mi sie przy okazji - jak to było - kiedy istniały granice i trzeba było na nich w nieskończoność stać i czekać. Przejście graniczne w Medyce to wspaniałe miejsce do takich szkoleń.

Copyright (c) 2009 brucek portal | Powered by Wordpress. Fresh News Theme by WooThemes - Premium Wordpress Themes.