co można jeść słodkiego podczas karmienia piersią

brucek portal

Popieram przedmówczynię. Tuńczyka spróbuj, glukozy nie próbuj.

Glukoza wchłaniana jest bezposrednio z żołądka i momentalnie po niej dziecku
bedzie sie chciało jeść. Mleko matki zawiera oprócz wody i cukru (laktozy)
także białko i tłuszcze, najwięcej tłuszczów jest w mleku nocnym. Z drugiej
strony, w czasie jednego karmienia tłuszczu najwięcej jest na koncu, a na
pcozątku jest ich mało, a mleko bogate jest w cukier. Podając glukozę po piersi
zaburzysz naturalny rytm posiłku (najpier słodkie picie, potem tłuste
jedzenie). Nie eksperymentuj, dwutygodniowe dziecko z takimi przerwami jak u
ciebie to ładnie wyregulowany maluch.

Piersi są głupie. Potrafią liczyć tylko do kilku dni, a i to wyłącznie na
początku, kiedy siara zmienia się w zwykłe mleko. Im jest bez różnicy, czy
produkują mleko 100 dni, czy 1000 - dopóki jest zapotrzebowanie, mleko jest z
grubsza takie samo. ZMienia się jego skład w zalezności od chwili karmieia (na
poczatku wodniste i słodkie, potem tłustsze), od warunków (w zależności od tego,
z jakim wirusem zetknęła się mama, zawiera odpowiednie przeciwciała). No chyba
że mama jest skrajnie niedożywiona, to wtedy w mleku może czegoś brakować -
dopóki można organizm matki inwestuje w dziecko nawet własnym kosztem.
Mleko żadnego ssaka nie traci na wartości z biegiem czasu.

W pewnym wieku mleko przestaje wystarczać - ale nie znaczy to, że traci na
wartości. Wtedy zaczynamy dziecku wprowadzać warzywa, owoce, mięso, nabiał. ALe
w pierwszym roku życia mleko jest podstawą diety człowieka, a i potem jest
bardzo ważne. A najlepsze jest mleko własnego gatunku. Matki czyli.
Ale każdy ssak tak robi. Najpierw karmi tylko mlekiem, potem uczy jeść inne rzeczy.

A potem potomek jest duży i mleko przestaje mu być potrzebne.

Mamo, ja pocałuję Zuzię!
Witam,
Mam dwie córeczki, dwa i pół roku a druga 4 miesiace. Wiem, ze 2.5 roku to
trudny okres dla dzieci (i rodziców) ale ... . Chyba największym moim
problemem jest czas kiedy mlodsza córcia życzy sobie jeść (karmię piersią). W
momencie przystawienia starsza siostrzyczka jest momentalnie przy nas i
zaczyna od tego, ze chce pogłaskać i pocałować siostrzyczkę. Słodkie, prawda?
Tyle, ze to szybko przeradza się w skakanie dookoła nas, w machanie rękami,
piski, wrzaski. Na ogół efekt (obawiam sie,że pożądany) jest taki, że młodsza
sie denerwuje i przestaje jeść, płacze i generalnie sytuacja przypomina "cyrk
na kołach". Ja proszę, tłumaczę, że Zuzia musi jeść, żeby urosła, żeby sie
mogła bawić, każę sie odsunąć, puszczam bajkę, przed karmieniem daję jakieś
układanki. Nic nie jest w stanie odwrócić uwagi dziecka. Tłumaczę to sobie po
trosze zazdrością a po trosze i chęcią bycia w grupie(nie być wyłączonym z
czegoś) ale nie wiem jak mam na to reagować, żeby moja starsza córka nie
zaczęła traktować siostry jako wroga albo nie poczuła się odsunięta ode mnie.
Może powinnam ją lepiej zrozumieć (i kupić cierpliwość w koncentracie:)).

no cóż, każda z nas, matek postepuje tak, jak postępuje. to, co
opisujesz to jak dla mnie spora przesada. ja trzymałam się schematów
zywieniowych do roku przy starszej córce, potem zaczęła jeść
normalnie. teraz schodzi mi dłużej, ale Milka też już w sumie zje
wszystko. pewnie, sa rzeczy, których jeszcze długo nie podam, ale
nie demonizuje ani parówek, ani tych sławnych danonków. starsza ich
nie jadła, bo były za słodkie ;)

przy starszej te moje schematy były jednak dość płynne. z młodszą
dłużej mi zeszło, ze względu na te niby-alergię.

może i ja jestem dziwolągiem, ale sądze na przykład, że butelka w
ustach dziecka dwuletniego i smoczek dla trzylatka to tez przesada.
i parzę na takich rodziców z obrzydzeniem niemal. miałam kolezankę,
która karmiła piersią 3, 5 letnią córkę i jak dla mnie to patologia.
sama jestem goracą zwolenniczką karmienia piersia, serce mi pękało,
jak moje dziewczyny same rezygnowały z piersi - ale cóż. tak sie
stało i juz. niemniej, to, jak się na pewne sprawy zapatrujemy, to
kwestia indywidualna. warto o takich rzeczach rozmawiać, warto
podkreślać, że złe nawyki zywieniowe to zły start dla dziecka - ale
tak naprawdę, niewielki mamy wpływ na to, jak będą postępować inni.

Ja zaszłam w ciążę z wagą 83 kg. Przez pierwsze trzy miesiące schudłam 4,5 kg
(wymioty, nudności, brak apetytu, a już napewno nie mogłam nic słodkiego
zjeść). Jak skończyły mi się wymioty zaczęłam troszkę nadrabiać, i w tej chwili
jestem w 24 tc i ważę 82 kg ale nie jem dużo, a nawet dużo mniej niż przed
ciążą, a i dzidzi nie smakują tak słodycze jak mi samej wcześniej A na moje
kg składa się też brzuszek który wygląda co najmniej na ósmy miesiąc Tak że
dziewczyny nie martwcie się, bo wiele znajomych osób mających przed ciążą
nadwagę po ciąży zaczęły po prostu... chudnąć! Tyle że nie można sobie pozwalać
w ciąży na co się tylko ma ochotę. Czyli najlepiej nie mieć w domu zapasów, bo
wtedy ciągnie (mnie np do lodów). Teraz lekarz powiedział żeby nie mieć zgagi
nie mogę tych lodów jeść i nie jem i jest ok i mnie nie ciągnie bo ich nie mam
pod ręką. I przy pozbyciu się po porodzie zbędnych kg bardzo ważną rzeczą są
dla osób z nadwagą: karmienie piersią i chodzenie w pasach.
Tak więc głowa do góry, bo choć teraz tyjemy, to ta ciąża może nas odchudzić!
Pozdrowienia!

ja w pierwsza ciaze zaczynałam z nasiłe utrzymana waga 58kg, ciagłe
diety wczesniej bulimia i tak od 8 klasy podstawowki do 3 roku
studiów, w ciazy myslam wkoncu bede mogla jesc tyle na ile bede
miala ochote, i co do porodu [przytylam do 92 kg, juz po pierwszym
trymestrze mialam jakies 6 kg na plusie, nie jadlam wcale tyle zeby
tyle przytyc tylko chyba wiecznie glodzony organizm odkladal
wszystko, szybko sama z siebie schudlam, nie stosujac diety no nie
jadlam slodkiego karmilam piersia , jakies 4 miesiace po porodzie
wrocilam do 64 kg wagi z ktora od 8 klasy walczylam , nie zaleznie
czy jadlam potem duzo czy malo waga byla na tym poziomie czasami
spadla do 63 ale to jak czegos nie zjadlam teraz jestem w 12 tyg i
jak narazie stoje w miejscu,

Candida albicons, proteus mirabilis
Szukam mam z podobnym doświadczeniem.
Mój 3 miesięczny synek od dawna robi paskudne kupki, zielone brązowe
śluzowate, luźne.. serce mi się kraja jak go przewijam, no i ciągle jest
jakiś cierpiący na brzuch.
Przyczyną są prawdopodobnie grzyby i proteus.
Lekarz powiedział że na razie proteusa nie będziemy leczyć, bo odporny na
wszystko oprócz pewnej grupy antybiotykó które są tylko w zastzrykach.
Na candidie przepisał nam fluconazole. Jak czytam ulotkę tego leku to nie
wygląda najlepiej, ale zaczęłam mu dziś to podawać. czytałam troche w
archiwum na temat leczenia grzybów dietą. Otóż karmię wyłącznie piersią, od
urodzenia Igorka bardzo uważam co jeść, na co niektórzy szczególnie babki i
ciotki pukają się w głowy. Obecnie jem mięso gotowane, ziemniaki ryż, chleb,
wędline no i ostatnio podjadam dżemy. Czytałam w archiwum, że nie powinno się
jeść jabłek (jem), cukru, mąki pszennej). Czy ktoś mądry mógłby mi doradzić
co w takim układzie powinnam jeść a czego nie? Zero cukru i wszystkiego co
słodkie, a co z chlebem, jabłka już odstawiłam. Ciężko mi juz z tą dietą, ale
serce się kraja jak synek cierpi. Chciałabym nadal karmić piersią.
No i przede wszystkim jakie były u was objawy candidi czy też były takie
paskudne kupki? Ja już nie wiem jak wygląda normalna kupa.
Jeśli ktoś może mi pomóc to prosze o odpowiedz na forum lub gg 885162
Emilka i Igorek (3 miesiące)

Copyright (c) 2009 brucek portal | Powered by Wordpress. Fresh News Theme by WooThemes - Premium Wordpress Themes.