co kupić meszczyznie na50 urodziny

brucek portal

To przez to ciśnienie i pogodę...
Dzisiaj to jeszcze moge wytrzymac. Bo czasem jak mnie taki ból głowy złapie to nie jestem w stanie normalnie funkcjonować.
O matko i żadnego proszka ani nic. Ale daję jakoś radę. Zaczynam się przyzwyczajać.

Kurcze dziewczyny co można mężczyźnie kupić na święta a potem zaraz na urodziny?

co dla TŻ w 25urodziny???
  no właśnie tak jak w tytule, co mam kupić mojemu mężczyźnie w 25 urodziny które już niedługo, nie mam kompletnie żadnego pomysłu, ale chciałabym żeby to było coś wyjątkowego, obojętnie z jakiej że tak powiem dziedziny życia;) ciuch czy jakiś gadżet, cokolwiek, pomóżcie bo jestem w kropce:confused::confused ::confused:


  Myślę, ze trafiają sie różne babcie, niezależnie czy to mamy mężów czy nasze. Wszystko na pewno zależy od człowieka. Teściowa mojej siostry jest np. wspaniałą, kochającą babcią dla jej córeczki [img]/images/forum/icons/smile.gif[/img]...
Ania jest jedyną wnuczką mojej teściowej, ale ta potrafi jej nie odwiedzić czasem nawet 2 m-ce, chociaż mieszka jakieś 5 km od nas. My czasem do niej jeździmy, ale ile można. Była u Ania na urodzinach na początku czerwca, a od urodzin odwiedziła ja dopiero w zeszly piątek... Gdybyśmy do niej 2 razy w międzyczasie nie pojechali z wwłasnej inicjatywy, to nie widziałaby wnuczki 3 m-ce... W dodatku Ania od urodzenia panicznie sie jej boi. Przez bardzo długi okres czasu wpadała na jej widok w histeryczny płacz i dopóki babcia nie wyszła nie można było jej uspokoić... Teraz jest troche lepiej. Już tak nie płacze. Ale nie da sie broń boze zbliżyć do siebie, czy wziać na ręce, na kolana... Teściowa zarzuca MI, ze nie chodzę z nia do ludzi i dlatego ona się jej boi. A prawda jest taka, ze Ania potrafi wejśc na kolana obcemu mężczyźnie w parku, chce na ręce do pierwszy raz spotkanego kolegi czy koleżanki mojej...
Dodam, ze babcia próbuje zrekompensować Ani rzadkie odwiedziny prezentami... Ale często przez małe zainteresowania Anią kupuje np. kosmetyki, na które ma uczulenie (została o tym poinformowana wcześniej, bo juz takowe kupiła) albo butelki ze smokami, podczas gdy Ania nie pije z butli od 5 m-cy... W dodatku jest oburzona, zę nie zamierzam ich używać... No tak ale przecież moja walka z odstawieniem od butli sie nie liczy dla niej w ogóle...
o mojej teściowej dlugo by można pisać... tak wiec doskonale cię rozumiem...

Everon
Słynna tawerna „Trzy Rundki”. Zdawałoby się jedna z wielu spelun, w których plebs zaspokaja pragnienie tanim, rozcieńczonym piwem. Jednak pod tą nie zachęcającą opinią, którą wystawiłby nowy gość karczmy, kryje się prawdziwa twarz tego miejsca. Otóż „Trzy Rundki” okazują się być kopalnią informacji, prawdziwym źródłem dla wielu szpiegów strudzonych bezskutecznymi poszukiwaniami. Właśnie tutaj postanowił zawitać w pierwszej kolejności Everon Dynaal.

Wysoki mężczyzna, noszący na froncie zbroi wyryty symbol swego bóstwa, Kossutha, Pana Płomieni, wszedł do dużego pomieszczenia, szukając spokojnym wzrokiem pustego stolika. Znajoma woń przypraw i piwa wywołały na zazwyczaj poważnej twarzy kapłana wesoły uśmiech. Tak, wypić w dobrym towarzystwie, a przy okazji dowiedzieć się paru nowych ciekawych rzeczy, to było to co Everon lubił najbardziej. Dostrzegłszy wolne miejsce w odległym prawym rogu karczmy, mężczyzna ruszył zdecydowanym krokiem w jego kierunku, klucząc pomiędzy gęsto ustawionymi stolikami, przy których zasiadali liczni podróżni. Kapłan będąc w połowie drogi od wejścia do celu zauważył, iż dominującym tematem rozmów wśród podekscytowanych bywalców karczmy są obchody urodzin księcia. Całe miasto zdawało się żyć jedynie tym jednym wydarzeniem.

Everon usiadł wygodnie na drewnianym stołku w samym rogu karczmy. Widząc pytające spojrzenie stojącej niedaleko kelnerki, uniósł do góry otwartą lewą dłoń, dziękując w ten sposób za obsługę. Nie chciał pić. Przynajmniej na razie. Kapłan skierował spojrzenie na ludzi zasiadających przy stolikach „Trzech Rundek”.- Hmmm kogo my tu mamy- wyszeptał zaciekawiony mężczyzna. Jego wzrok powoli sunął od stolika do stolika, przedzierając się przez niemal materialne opary piwa.

Uważne oczy Everona mniej więcej w połowie karczmy zatrzymały się na głośno śmiejącym się niziołku. Kapłan zaczął gładzić się po krótkiej, rudziejącej przy końcu bródce, starając się przypomnieć wszystko co wiedział o tym typie. „Tak, niewątpliwie jest to Eddie Garlet, posłaniec i podsłuchiwacz. Tutejszy krętacz, znający wszystkie plotki. Ale mnie plotki nie interesują.” pomyślał Everon przyglądając się niskiemu mężczyźnie. Jego wzrok powędrował dalej. Na chwilę zatrzymał się na jakiejś dość ładnej kobiecie, aby nagle dostrzec grupę krępych postaci siedzących nad kuflami, przy stoliku obok. Kapłan Kossutha znał tych typów bardzo dobrze. To oni pomogli mu ostatnim razem zlokalizować dwulicowego informatora, który uciekł z oryginałem pisma do tutejszej świątyni Istishii. Głupiec szybko skończył, a co najważniejsze cała sprawa została przeprowadzona bez zbędnego rozgłosu. Tak, Grutter i jego kumple niewątpliwie są specjalistami w swoim brudnym fachu. A takich ludzi się ceni. Mimo to Everon uznał, że póki co nie potrzebuje usług krasnoludów, a wraz z tym stwierdzeniem jego wzrok wrócił do prześwietlania kolejnych gości karczmy.

Po chwili w ciemno zielonych oczach człowieka pojawiły się dwie iskierki. Świadczyły one o tym, że kapłan znalazł to czego chciał. Usta Dynaala wygięły się w szczerym uśmiechu na widok starego Deulecka Handa. Ten mężczyzna jest niemalże historią „Trzech Rundek”. Jest tak nieodzownym elementem tej karczmy, jak wschodzące słońce w symbolu Lathandera. Nie zastanawiając się długo Everon wstał i ruszył szybkim krokiem w kierunku Handa, jak gdyby bał się, że ktoś może zająć mu wolne miejsce przy stoliku człowieka wiedzącego więcej niż ktokolwiek inny w spelunie.

- Deuleck, miło cię znowu widzieć- powiedział ciepło sługa Kossutha, siadając na krześle naprzeciwko stałego bywalca karczmy. – Ahh kogóż me zmęczone oczy widzą. Czyż to nie Everon Dynaal- odpowiedział lekko zachrypłym głosem uradowany człowiek- Po ostatniej transakcji kupiłem sobie takie cudo- powiedział Hand, wyjmując zza pasa bogato zdobiony sztylet, którego rękojeść wysadzona była pojedynczym dużym szmaragdem. Chciwe oczy Deulecka przeniosły się z broni na osobę Everona i tam zatopiły się w zielonych licach kapłana.- Ale Ty nie przybywasz tu aby podziwiać mój nowe nabytek- rzekł udając smutek wymieszany z zrezygnowaniem- Zanim przejdziemy do rzeczy wychylmy trzy kolejki, jak to mamy w zwyczaju- powiedział siwiejący Deuleck, nie odrywając oczu od cierpliwie czekającego kapłana.

Dopijając trzeci kufel piwa Everon obdarzył swojego znajomego ciepłym uśmiechem, starając się w ten sposób oświadczyć, że przyszła pora na interesy. Hand najwyraźniej zrozumiał przesłanie Dynaala, gdyż gestem ręki pokazał słudze Kossutha, aby ten udał się za nim na zaplecze karczmy. Po drodze Deuleck wcisnął karczmarzowi kilka monet w tłustą dłoń, szepcząc mu jednocześnie coś do ucha. Po chwili obaj mężczyźni znaleźli się sami za zamkniętymi grubymi drzwiami. Pojedyncza świeca paląca się na prostym drewnianym stoliku, nadawała pomieszczeniu atmosferę odpowiednią do przeprowadzania czarnych interesów. Obaj panowie zajęli miejsca naprzeciwko siebie po czym pełni powagi przeszli do rzeczy.

-Co wiesz o obecności Dagaronda Silka w Suzail?- rzekł zdecydowanym tonem Everon.- Jeszcze nic- odpowiedział szybko Hand, błyskawicznie dodając- Ale, jak dobrze pójdzie jeszcze dziś przyślę ci posłańca ze wszystkimi informacjami jakie zdołam uzyskać- powiedział z pewnością w głosie. Dynaal odpiął od pasa skórzany mieszek wysuwając go na otwartej dłoni w kierunku Deulecka- To powinno wystarczyć- oświadczył upuszczając sakiewkę na stół, tak że po pokoju rozległ się ciężki dźwięk uderzających o siebie monet. Informator szybkim ruchem ręki schował woreczek za lnianą koszulę, chciwo się uśmiechając - Zawsze lubiłem robić z tobą interesy Everonie. Może jeszcze kolejeczke?- rzekł Hand.- Z miłą chęcią- odparł kapłan Kossutha wstając od stołu. Cienie na ścianach pomieszczenia poczęły radośnie tańczyć pod wypływem podmuchu powietrza jaki wywołało zamkniecie drzwi, jak gdyby radowały się z kolejnego wydarzenia, którego były jedynymi świadkami.

Copyright (c) 2009 brucek portal | Powered by Wordpress. Fresh News Theme by WooThemes - Premium Wordpress Themes.